środa, 30 kwietnia 2014

nic dziwnego.

typowo. 30 kwietnia. za 5 dni mam maturę. i co robię? wchodzę na bloga, na którego nie zaglądałam od ponad dwóch lat. zamiast się wziąć za siebie, za naukę, za cokolwiek konstruktywnego. nie, blog. świetny pomysł! fakt faktem, że chciałabym zacząć tutaj pisać. ale coś porządnego. nie mówię, że specjalnie ambitnego, bo na to mnie nie stać. ale umieszczanie tutaj pierdół, prowadzenia pamiętnika, specjalnie mi się nie widzi. niby mam dużo do powiedzenia. ogólnie dużo mówię. ale kiedy przychodzi do przelania tego, w tym wypadku niekoniecznie na papier, człowiek zastanawia się dwa razy albo i więcej. bo to widzi. może skasować, pomyśleć. wypowiedzianych słów już nie da się cofnąć, jakoś tak samo leci. jednak co się tyczy pisania, no, tu jest już gorzej. bo dociera do człowieka, że właściwie, nie ma nic wartościowego do powiedzenia. wiadomo, polityka, filmy, książki, muzyka i inne takie, jakże wyrafinowane tematy, można by poruszyć. ale pytanie, po co? czy to rzeczywiście sprawi, że ja poczuję się lepiej? albo, czy komuś to w jakikolwiek sposób pomoże, coś zmieni? no, niekoniecznie. tym bardziej, że ekspertem w żadnej z tych dziedzin nie jestem. ekspertem to ja jestem w jedzeniu (czego, oczywiście, nie mylić z gotowaniem). tylko, że ze mnie straszny cebulak, i na jedzenie na mieście mnie za bardzo nie stać. więc krytykiem kulinarnym to ja nie będę. bo to, że sobie ugotuję genialny makaron z serem to za bardzo nikogo nie będzie obchodzić. ekspertem to mogę być w spaniu. w marnowaniu czasu. oczywiście, w tym jestem mistrzem. no ale myślę, że porad z tym związanych to nie ma co dawać. jak jesteś śpiący, to idź spać, a jak Ci się nudzi to coś poczytaj, pooglądaj, albo.. idź spać. proste. taka sobie jestem przeciętna, mam 19 lat i nie wiem co robię z życiem. planów, wiadomo, mnóstwo. najdłuższe wakacje życia, te sprawy. rozterki czy iść do pracy, czy może postawić na "zabawę" są mi bliskie. ale komu w moim wieku nie są? chcę podróżować, zobaczyć kawałek świata. najbliższy cel to Izrael. no ale dobra, wszystko fajnie. tylko pisanie o planach to raczej kiepski pomysł. napisać to można po powrocie. zdać relację, podzielić się wrażeniami. wszystko cudownie tylko najbliższa ekscytująca wycieczka to mnie czeka pewnie dopiero w lipcu. przypominam, kończy się kwiecień. także pewnie skończy się na tym, że będę pisać o wszystkim i o niczym. albo wcale nie będę, bo stracę wiarę w sens mojego pisania. czuję, że będę miała kilka ciekawych rzeczy do powiedzenia, wartych podzielenia się ze światem. ale nie wiem sama, szczerze to trochę się wstydzę. powinnam zebrać najpierw trochę materiału. muszę to przemyśleć i zastanowić się czy da się z tego stworzyć jakąś sensowną całość. co pewnie nie mi oceniać.. zobaczę, muszę się przespać z tą myślą. cały powrót tutaj był bardzo spontaniczny, okaże się czy długotrwały. hah, miałam zamiar to tylko zapisać, nie publikować, jak zwykle. ale wystąpił błąd, więc opublikuję. i zobaczę co z tego będzie.

1 komentarz: